wtorek, 23 czerwca 2015

Siedemnasta myśl

*O.Aleksandry*

Byłam na lotnisku i od ponad dwóch godzin nie wiedziałam gdzie się udać , co robić. Tak, nawet najlepsi robią błędy. Ale naprawdę nie wiedziałam od czego mam zacząć. Musiałam gdzieś wszystko przemyśleć. Więc postanowiłam wreszcie się gdzieś udać. Wynajem pokoju był najlepszym pomysłem. Szukałam w telefonie hotelu który mógłby być obok tego szpitala. Szlag. Jak na złość nie ma żadnego. Następny jest jakieś 15km od niego. Cały Rzym, całe Włochy. No cóż musiałam pogodzić się z faktem , że będę musiała dojeżdżać do tego beznadziejnego szpitala. Ruszyłam więc przed lotnisko aby zamówić taksówkę.

*O.Piotrka*

Mały poszedł już do swojej sali więc mogliśmy porozmawiać już na osobności.
- Lekarz nic nie mówił ci czy ktoś się znalazł ? - powiedziała po kilku minutach ciszy Natalia.
Przełknąłem ślinę, mówić jej czy nie ? Szybka decyzja. Myśl.
- Nie , Ale jak chcesz mogę pójść i się zapytać . - wstałem , z zamiarem wyjścia z sali.
- Nie nie proszę zostań - uśmiechnęła się do mnie blado.
Usiadłem z powrotem i wziąłem ją za rękę.
- Byłeś u Dionizy ? - spytała mnie cichym głosikiem.
- Byłem, ale nie miałem okazji z nią porozmawiać. Wziąłem albumy i poszedłem do ciebie. - spojrzałem na Natalię , a ona już słodko spała. Była zmęczona całym dniem , więc nawet nie usłyszała co powiedziałem. Wstałem pocałowałem ją we włosy, zgasiłem lampkę nocną i wyszedłem z sali cicho zamykając przy tym drzwi. Nie wiedziałem za bardzo gdzie się teraz udać, ale jak zauważyłem lekarza prowadzącego od razu do niego podbiegłem i spytałem:
- Panie doktorze ! Są już wyniki moich badań ? - lekarz spojrzał na mnie i odpowiedział.
- Zapraszam do gabinetu.
Poszedłem za nim nie wiedząc kompletnie czego się spodziewać . Czy wyniki już są. A jak są to na moją korzyść czy nie ?
Usiadłem na białym krzesełku czekając na doktora który poszedł do salki obok. Po chwili wrócił z kopertą w której zapewne były wyniki.
- To jak panie doktorze mogę być dawcą dla Natalii czy nie ?
- Niestety wyniki okazały się być niezgodne z moimi zaleceniami. Po pierwsza nie zgadza się grupa krwi co w pewnym stopniu eliminuje pana z o oddania płuc. 
- Czyli  nie mam szans na to żebym ... ? - zapytałem z nadzieją.
- Przykro mi. - lekarz podniósł wzrok z nad swoich okularów i spojrzał na mnie ze smutkiem.
- Dziękuje za wiadomość . -wyszedłem z gabinetu. Usiadłem na krzesełku i zakryłem twarz dłońmi.
Jak to nie mogę być dawcą dla Natalii ? Przecież to ja ją kocham i to ja jestem gotów aby oddać jej życie. Ale nie . Wszystko jest naprzeciw. Wszystko. Jakaś gówniana rzecz musiała to zepsuć. Grupa krwi. Phhh..... Co ona ma do płuc. Wstałem i z całej siły walnąłem pięścią w ścianie. Jak na złość lekarz który cały czas siedział w gabinecie to usłyszał.
- Panie Piotrze. Proszę się uspokoić - złapał mnie za ramię - Pańskie zdenerwowanie nic tu nie zdziała. Proszę mieć nadzieję że dawca się znajdzie . Teraz powinien udać się Pan do domu odpocząć zjeść coś - uśmiechnął się do mnie.
- Dobrze . Do widzenia. Tylko proszę dać mi znać jakby dawca się znalazł.- uśmiechnąłem się i ruszyłem w stronę wyjścia ze szpitala.
Lekarz miał rację muszę przestać myśleć o Natalii. Muszę znaleźć czas dla siebie. Odwiedzić rodzinę, Dionizę . I na pierwszym miejscu : rozprawić się z Bartkiem. Wygonić go z Włoch, i zmusić do gry w Polsce albo gdzieś dalej.
Wsiadłem do samochodu  i próbowałem go odpalić. Pierwszy raz . Nic . Drugi. Cisza. Trzeci. Też. Cholera ! Walnąłem z całej siły w kierownicę. Jak już się psuć to najlepiej wszystko po kolei. Wysiadłem z samochodu i zacząłem przeglądać numery znajomych którzy mogliby mnie podrzucić do hotelu.
Karol ? Spróbujmy. Pierwszy sygnał, drugi . Jest .
- Cześć . Nie przeszkadzam Ci ?
- Cześć. No akurat jestem na randce z Dionizą. A coś z Natalią ? Wszystko dobrze ?
- Tak, tak. Wszystko okej.
- To co chciałeś ?
- Już nic. Nie będę Ci przeszkadzał. Miłej randki.
- No, dzięki dzięki. To do zobaczenia.
- Cześć.
Nacisnąłem czerwoną słuchawkę i zabrałem się za dalsze szukanie. Z Włochów nie miałem z nikim dobrego kontaktu więc nie chciałem i się zwalać na głowę. Został mi tylko Bartek. Cholera ! Dlaczego znowu on ? Chyba nie mam innej możliwości. Muszę zadzwonić do niego.
- O . Piotruś jak miło że dzwonisz . Stęskniłeś się za dobrym kolegą ? - zakpił sobie ze mnie Bartek na powitanie.
- Nie, debilu.Proszę Cię o przysługę.
- O jak dobrze. Mam się zaopiekować Natalią ? Nie ma sprawy - zaśmiał się do słuchawki, a we mnie się juz gotowało.
- Jeszcze czego. Przyjedziesz pod szpital i odwieziesz mnie do hotelu ? Samochód mi padł. - usłyszałem w telefonie głośne westchnięcie.
- Oj Nowakowski, Nowakowski. Tupet to ty jednak masz. Żeby do mnie dzwonić w takiej błahej sprawie po tym wszystkim co się zdarzyło ? Ale dobra. Przyjadę , ale pamiętaj że robię to tylko dla niej.
- Dzięki. Czekam - rozłączyłem się.
Miałem ochotę roztrzaskać telefon o chodnik, ale resztkami sił powstrzymałem się. Kurek zawsze wprowadzi mnie do stanu maksymalnej agresji. Ale on ma już taki charakter. Lubi psuć ludziom humory . Chociaż dziś chyba bardziej już nie może się popsuć. Ale wszystko jest możliwe.

*O.Dionizy*

- Dziękuję Ci za wspaniałe spędzenie wieczoru, ale muszę jechać. - cmoknęłam Karola w usta i zaczęłam ubierać się do wyjścia.
- Ale mam nadzieję że dzisiaj wrócisz? - zapytał z nadzieją w głosie.
- Tak. Jadę tylko sprawdzić co z Natalią i wracam .
- Będę czekał . Pa - pocałował mnie i poszedł do salonu.
- Pa. - wyszłam z pokoju hotelowego, który stał się naszym tymczasowym pobytem.
Tak naprawdę nie jechałam do Natalii. Nie miałam zamiaru w ogóle do jej sali iść. Chciałam tylko pójść do lekarza prowadzącego. A dlaczego ?
Nad tą decyzją myślałam bardzo długo , ale w końcu ją podjęłam. Chcę być dawcą dla Natalii. Mamy taką samą grupę krwi , więc już jest jeden plus dla mnie. Mam sporą nadzieję że reszta badań również będzie się zgadzała. Chcę odejść z tego świata może nie teraz , ale to Natalia zasługuje na życie. Ja jestem tylko zwykła dziewczyną , która czasami pojedzie tu i tam aby coś zwiedzić. To że mam za brata mam słynnego siatkarza, to moje nazwisko jest prawie niezauważalne. Mimo że próbowałam z siatkówką to mi nie wyszło . Oczywiście cieszyłam się to wychodzi to jemu a nie mnie. Czasami byłam zazdrosna ale to chyba normalne. Mówiąc krócej : Nic specjalnego nie osiągnęłam na tym świecie.
A Natalia ? Jest dziewczyną wyjątkową. Nie tylko z wyglądu , ale również  charakteru. Mimo iż Bartek ją zostawił nie poddała się i żyła dalej. Mimo że dowiedziała się o wszystkim od nas to nam wybaczyła. To ona była dziewczyną Bartka nie ja. Była z kimś słynnym. Nie żebym nie kochała Karola, bo kocham go najbardziej na świecie, to zawsze chciałam mieć kogoś znanego u boku. Żeby móc się wybić. Ale jak widać nawet słynny nazwisko ,,Nowakowska'' nic w tym nie pomogło.
Natalia będzie żyć i już ja o to zadbam. Zrobię te cholerne badania i oddam jej płuca. Zostawię list pożegnalny i odejdę w ciszy. Tak. To idealny sposób na śmierć.

*O.Piotrka*

Po 15minutach czekania Bartek podjechał swoim Audi. Oczywiście musiał zaszpanować i kilka razy okrążył parking zanim podjechał koło mnie.
- Wsiadaj - powiedział przez uchyloną szybę, a ja zrobiłem to o co prosił.
- Cześć - powiedziałem siadając w wygodnym skórzanym fotelu.
- Cześć. I jak luksus się podoba?
- Nic szczególnego- prychnąłem oglądając wnętrze samochodu.
Kurek bezczelnie się zaśmiał i zajął się kierowaniem pojazdu. Do hotelu było z pół godziny drogi , jakieś 16 km.
- Dobra mam ci coś do powiedzenia. - zaczął rozmowę Bartek po kilku minutach ciszy
- Ja też.
- Chodzi o to że odpuszczam sobie z Natalią. Ja nadal kocham Chiarę , a z Natalia nic mnie już nie łączy. Naprawdę chcę dla Was jak najlepiej , więc postanowiłem się wycofać i walczyć o swoje. Mam syna i muszę powalczyć o swoją dziewczynę , a jak nie to o prawa rodzicielskie dla mnie. Tylko mam do Ciebie małą prośbę.
- Tak ? - odpowiedziałem bardzo zdziwiony odpowiedzią Kurka. Nie spodziewałem się tego.
- Czy będziesz w stanie namówić Natalią aby mi wybaczyła i pomóc w odzyskaniu jej jako przyjaciółki ?
- Przyjaciółki powiadasz ? - zakpiłem z niego.
- Tak. Ja naprawdę już nic od niej nie chcę. Chce po prostu mieć z nią dobry kontakt i mieć ją za przyjaciółkę. To jak zgadzasz się ?


-------------------------------------------------------
BUUM!!
Jestem tu z nowym rozdziałem. Tak wiem miesiąc przerwy to dużo ,ale poprawki w szkole nie pozwoliły mi napisać rozdziału. Ale teraz będę (mam nadzieję) częściej dodawać rozdziały na oba blogi.
Oczywiście musiałam was zostawić z pytaniem Bartka, a więc zaraz pojawi się ankieta . Chcę poznać wasze opinie bo sama nie wiesz jeszcze czy ma się zgodzić czy nie. Więc wy mi w tym pomożecie.
Ostatnią rzeczą jaką chciałabym zrobić to proszę was o komentowanie rozdziałów. Nawet zwykłe ,,Super'' z anonima daje ogromną motywacje do dalszego pisania. 
Także aby ożywić trochę ten blog wprowadzam limit .

8 komentarzy = kolejny rozdział  :)


Mam nadzieję że podołacie i że będę mogła dalej kontynuować tą historię :)
Pozdrawiam i do następnego ( OBY ) :D
WASZA BEATAAA :D

wtorek, 5 maja 2015

Szesnasta myśl

*O.Piotrka*

To co robię... Ehh.... Robię to wszystko dla Natalii. Ona ma prawo żyć . Nie chcę zabierać życia sobie, ale to ona bardzie zasłużyła na to niż ja. Bo.... Ja ... Ja już nie mam dla kogo żyć ! Wiem, że Bartek tak czy owak odbierze mi ją w jakiś ohydny sposób. Nie chcę się tak łatwo poddawać. Ale.... Bartek był jej pierwszą , prawdziwą miłością. A ja jestem drugi. Może gdyby Bartek do niej wrócił, byłoby dla niej lepiej. Ale czy to byłoby dobre dla mnie ? . Ona przecież mnie kocha. Kocha.... Człowieku ! Co ty robisz ?! Chcesz uratować jej życie kosztem swojego ? Okej. Ale nie wmawiaj sobie że ona Cię nie kocha idioto !
Wyszedłem z pokoju lekarskiego pełen obaw. Czy dobrze zrobiłem, poddając się badaniu ? Przecież ja dla Natalii zrobiłbym wszystko. A jak nie będę mógł zostać dawcą dla Natalii ? Jeżeli ona umrze ? Nie ! Nie, nie nie ! Odrzuć od siebie Piotrek te myśli. Wszystko będzie dobrze. Musi  być. Twoja dziewczyna ma wielką chęć do życia  i kocha tylko Ciebie. Zrozum, tylko Ciebie.
Wszedłem po cichu do sali gdzie leżała Natalia. Nie chciałem jej budzić. Usiadłem obok niej. Popatrzyłem na nią. Była strasznie blada, i .... bez sił do życia ? Tak mi się przynajmniej wydawało. Musiałem ją jakoś ożywić.
Wyciągnąłem notesik wyrwałem z niego kartkę i napisałem na niej :

,, Pojechałem do domu niedługo wrócę. Kocham cię . Śpij dobrze. Piotrek :) ''

Postawiłem ja na szafce która stała obok szpitalnego łóżka. Pocałowałem ją lekko w czółko i wyszedłem.
Po 10 minutach drogi byłem już w domu Dionizy. Zadzwoniłem dzwonkiem do drzwi , poczekałem chwilę , aż w końcu pokazała mi się twarz Dionizy.
- Cześć. Mogę ?
- Cześć. Jasne - uchyliła drzwi czym udostępniła mi wejście do mieszkania. Zdjąłem kurtkę i buty w poszedłem do pokoju Natalii.
- Co tu robisz ?
- Przyjechałem po parę rzeczy i zaraz wracam do Natalii. - powiedziałem i wrzuciłem do klubowej torby parę albumów dziewczyny.
- Aha. - oparła się o ścianę i przyglądała się moim poczynaniom. Nie powiem . Trochę mnie to peszyło , ale próbowałem to wytrzymać. Złapałem torbę i chciałem już wyjść z pokoju , ale Dioniza zatrzymała mnie mówiąc :
- Może byś odpoczął trochę . Cały czas siedzisz przy Natalii. Ja też mogę przy niej posiedzieć dłużej. Poza tym trener Kowal tutaj był. Kazał Ci powiedzieć, że masz się pojawić na następnym treningu.
- Dzięki, ale muszę przy niej teraz być. - po wyjściu z mieszkania dodałem jeszcze - A trenerowi powiedz , że nie przylecę w jeden dzień z Włoch do Polski.. Cześć - pożegnałem się i ruszyłem w drogę do szpitala.
Wiem ostatnio trochę opuszczam treningi . W sumie nie trochę. Nie byłem na treningu od 2 tygodni . Na meczu też. Nie wiem jakie trener Kowal ma wytłumaczenie dla kibiców. Pewnie powiedział że jestem przeziębiony albo coś. W końcu on nic nie wie. Od 2 tygodni nie miałem nawet czasu naładować telefonu. Więc nie było ze mna kontaktu. Chyba że osobiście, ale ostatnimi czasy trudno mnie złapać. Cały czas siedzę u Natalii.
Po cichu wszedłem do sali , ale jak się okazało niepotrzebnie bo Natalia już nie spała. Jednak nie była sama. Przy niej siedział Aleks, bo tak miało na imię dziecko które wcześniej poznała Natalia.
- Cześć, kochanie. - przywitałem się z nią całusem w policzek.
- Hej. Piotruś. Gdzie byłeś ?
- W domu po kilka rzeczy . Ale nie o mnie gadajmy . Jak się czujesz ? Lepiej ?
- Tak, dobrze. A to za pomocą Ciebie i tego małego szkraba. - poczochrała go po włosach.
- Cześć, mały . Piotrek jestem . - podałem mu rękę.
- Cześć , Aleks - odpowiedział nieśmiało i szybko uścisnął moją dłoń.
- Co przywiozłeś ?
- Kilka albumów . Takie tam. Żeby Ci się nie nudziło, i żebyśmy mogli co wspominać - uśmiechnąłem się do dziewczyny jednocześnie spoglądając na malca.Aleks chyba nie był zadowolony z mojej obecności . Teraz sam bawił się samochodzikiem jeżdżąc po szafce.
- To pokazuj je. - zwróciła się do Aleksa - A ty nie chcesz pooglądać z nami ?
- Chcę - szepnął nie śmiało i wślizgnął się pod kołdrę opierając głowę o ramię Natali.

*O.Bartka*

Wstałem wcześnie. Nie przespałem prawie całej nocy. Cały czas myślałem o nocnej wizycie trenera Włoch. Nie spodziewałem się że przyjdzie tu i da mi pieniądze .
Wziąłem do ręki kopertę i zajrzałem do niej. Przeliczyłem szybko pieniądze . Około 30 tysięcy. No nieźle. Za te pieniądze można by było wyjechać na wakacje z Chiarą albo kupić całkiem dobry samochód. Właśnie moje Corsa ma już swoje lata . Trzeba ja wymienić. Pieniądze by się przydały.
Ale z drugiej strony jest Natalia. Dziewczyna którą kocham ? Sam już nie wiem. Miałbym odmówić dziewczynie która mnie kocha ? . Z resztą nie wiem czy mnie kocha. Wygląda na to że leci na Piotrka , a nie na mnie. NIE LECI JUŻ NA KURKA . Z reszta co się dziwić. Sam sobie na to zasłużyłem swoim zachowaniem. Będę musiał ją odzyskać.
Ale pieniądze.... Natalia .... Pieniądze..... Natalia .. Nie wiem co wybrać.
Wstałem z łóżka , przeczesałem dłonią włosy. Spojrzałem na zegarek . Dochodziło dziesiąta. O jedenastej mam trening więc powinienem się wyrobić. Wszedłem pod prysznic , a po chwili czułem zimne krople wody spływające po moim nagim ciele.
W niezłe bagno wdepnąłeś Kurek. Znowu się w coś wpakowałeś. Znowu będziesz miał kłopoty. Wybierzesz Natalię, Chiara z ojcem się zbuntują. Ale gdy wybiorę Chiarę będę miał też pieniądze. Ale pieniądze chyba nie mają dla mnie znaczenia.
To jest coś innego. Coś co czuję od bardzo dawna. Nie wiem jak to nazwać. Niewielu osobom zdarzają się takie sytuację jak mi .
Ale do sedna. Chyba zakochałem się w obu dziewczynach. W OBU DZIEWCZYNACH.
Z Chiarą łączy mnie przede wszystkim dziecko . Te które spłodziliśmy razem i razem je wychowujemy najlepiej jak tylko umiemy.
Z Natalią .... Chyba nic mnie już nie łączy. Ja ją kocham ,ale ona ma Piotrka więc nie ma co liczyć ze będziemy kiedykolwiek razem. Ale spróbować nie zaszkodzi.
Wyszedłem z prysznica cały odświeżony . Owinąłem się ręcznikiem i skierowałem się do kuchni. Po kilku minutach pełnowartościowe śniadanie było już gotowe. Gdy zajadałem się nim usłyszałem dzwonek do drzwi. Wywróciłem oczami i szybko założyłem szlafrok.
Otworzyłem drzwi i ujrzałem mojego syna.
- Leon ? Co ty tu robisz ?
- Cześć tato. - wszedł do domu i przytulił się do mnie. Zamknąłem drzwi i odwzajemniłem uścisk zniżając się do jego wzrostu, tak aby było mu łatwiej.
- Co tu robisz ? - spytałem gdy już patrzyliśmy sobie w oczy.
- Przyjechałem do Ciebie. Mama pojechała na zebranie do szkoły , a dziadek ma trening z drużyną.
- Jasne wchodź. Zjesz ze mną śniadanie ?
Kiwnął głową i pobiegł do kuchni.Byłem trochę zdziwiony jego nagłą obecnością u mnie. Chiara mogła mnie uprzedzić. Będę musiał z nią poważnie porozmawiać.
- Chcesz jechać ze mną na trening ? - zwróciłem się do syna.
- Tak. - krzyknął radośnie myjąc ręce po zjedzonym moim śniadaniu.
Po 20 minutach byliśmy już w jednej z włoskich hal sportowych.

*O.Aleksandry*

Jestem w samolocie do Włoch. Wracam bo jakaś cząstka została właśnie tam . A mianowicie był to Piotrek.
Nie kocham go już , nie. Ale ja nie jestem osobą która zostawia wszystko i jedzie bez żadnego ,,słowa pożegnania''. Ja do tych nie należę.
Ja należę do tych co pożegnać się muszą i to ,, z przytupem''. 
Wyjechałam z Włoch za szybko. Zdecydowanie za szybko. Spędziłam tydzień w górach. A teraz wracam żeby zostawić w tym kraju po sobie jakiś ślad.
Wiem że Piotrek nadal mnie kocha , a dla tamtej zdziry jest tylko po to żeby jej pomóc. Żeby ja wesprzeć. Pewnie chętnie porzuciłby to wszystko i wrócił do mnie, ale nie zrobił tego do tej pory.
Ale wkraczam do akcji JA. Aleksandra. Ta która się nigdy nie poddaje , i ta która wywróci temu marnemu siatkarzynie życie do góry nogami.

----------------------------------------------------
Bu !
Jestem tu znowu :)
Ten rozdział mamy z perspektywy dwóch mężczyzn oraz wkraczającej ponownie do życia Piotrka jego byłej dziewczyny Aleksandry. :)
Mam nadzieję że się podoba :)
Następny rozdział ? Nie wiem kiedy się pojawi. :) Zapewne jak poprawię oceny w szkole. :P
Pozdrawiam serdecznie ! :) 
Mam nadzieję że będziecie czekać na mój powrót ? :(

wtorek, 17 marca 2015

Piętnasta myśl


*O.Natalii*

Wyszłam z pokoju małego bardzo późno. Ale nie samowolnie lecz z pomocą pielęgniarek. Gdyby nie one siedziałabym u Rafałka - bo tak miał na imię chłopiec - bardzo długo.
Weszłam do sali i od razu położyłam się do łóżka . Byłam zmęczona ale nie mogłam zasnąć. Cóż może to uroki szpitala. Wyciągnęłam rękę po telefon który leżał na szafce nocnej. Spojrzałam na wyświetlacz 3 połączenia nieodebrane. Dwa od Piotrka , jedno od Dionizy. Upewniłam się że jest odpowiednia pora na rozmowę i nacisnęłam zieloną słuchawkę . Piotrek odebrał dopiero po trzech sygnałach.
- Cześć, Piotrek. - powiedziałam niepewnie.
- Cześć kochanie.
- Zbudziłam Cię .
- Nie właśnie skończyłem brać prysznic , i nakładać bandaże i ogólnie takie tam ..... A jak się czujesz ? Mniej Cię boli ?
- Czekaj , czekaj . .... Jak to ,,nakładać bandaże '' ?
- No bo Natka ....... nie denerwuj się.
- Jak mam się nie denerwować ? Co się stało ? - podniosłam się gwałtownie ze szpitalnego łóżka , co wywołało u mnie lekki zawrót głowy ale na moje szczęście zdążyłam nad tym zapanować.
- Bo ja się pobiłem z Bartkiem - usłyszałam w słuchawce.
- Kto zaczął ? - jeżeli to Bartek to ja za siebie nie ręczę. Ucieknę jeszcze dzisiaj ze szpitala i coś mu na litość Boską zrobię.
- Ja , ale on mnie swoją gadką do tego sprowokował.
- Jak tylko wyjdę ze szpitala to coś mu zrobię.
- Narazie musi się znaleźć dla Ciebie dawca, żebyś mogła wyjść i być w pełni zdrowia.
- Tak, wiem. Już to gdzieś słyszałam.
- Nie wierzysz w siebie ?
- Nie to że nie wierzę. Po prostu wątpię żeby znalazł się ktoś aby chciał oddać mi płuca. Przy tym straci życie.
- Ale uratuje twoje.
- Wiesz że to jest niesprawiedliwe. Cholernie niesprawiedliwe. - w moich oczach pojawiły się łzy.
- Wiem, ale,  Ktoś mu­si um­rzeć, żeby ktoś mógł żyć.
- A skąd ty znasz takie słownictwo ?
- Czytało się lektury w szkole.
- Jasne.
- Dobrze, księżniczko jutro do Ciebie wpadnę. Czekaj na mnie od samego rana. Dobranoc kochanie !
- Dobranoc- nacisnęłam czerwoną słuchawkę.
Miałam wielką ochotę zadzwonić do Bartka i mu to wszystko wygarnąć. Co o nim myślę, ale powstrzymałam się ostatkiem sił. Odłożyłam telefon na szafkę i poszłam spać.


*O.Bartka*

Jest godzina 22:30. A ja wciąż nie mogę spać. Co się ze mną dzieje ? Wstałem z łóżka i pomaszerowałem do kuchni. Może coś zjem a zasnę ? Nie pomogło. Zjadłem kanapkę i nic. Usiadłem na krześle i wpatrywałem się w gwiazdy. Może one pomogą mi zasnąć ?
Nagle usłyszałem dźwięk dzwonka do drzwi. Kto się dobija o tej porze. Poszedłem otworzyć i ujrzałem... Berutto ? Mauro Berruto ? Co on tu robi ?
- Mogę ? - spytał. Kiwnąłem głową, on wszedł i zamknął za sobą drzwi. - Masz - rzucił we mnie kopertą.
- Co to jest ?
- Masz być z Chiarą czy tego chcesz czy nie. Wystarczy kasy ?
-Słucham ? Ja z nią nigdy nie będę. - krzyknąłem nie zważając na porę nocy.
- Będziesz. Nie pozwolę aby znikła ze świata show-biznesu, a ty jesteś idealnym chłopakiem na to aby jej w tym pomóc. Masz z nią być czy Ci się to podoba czy nie.- pogroził mi palcem.- Mam nadzieję że pieniędzy wystarczy, a teraz Żegnam. - wyszedł, trzaskając drzwiami.
Stałem jak wryty, jak on mógł mnie szantażować ? Przecież ja jej już nie kocham .... chyba....

*O.Natalii*

- Obudziłem Cię ? - spytał Piotrek , gdy tylko otworzyłam oczy.
- Nie..Chyba . -wysiliłam się na uśmiech. Głowa strasznie mnie bolała. Na mojej twarzy pojawił się grymas bólu.
- Coś Cię boli ? - zaniepokoił się Piotrek, łapiąc mnie za rękę.
- Głowa. - wyszeptałam.
- Poczekaj. Nie ruszaj się. Biegnę po lekarza.
Wybiegł , a za chwilę wrócił z lekarzem.
- Podajemy dożylnie leki przeciwbólowe.- lekarz zwrócił się do pielęgniarki.
- Panie doktorze czy to coś poważnego ? - spojrzałam na niego.
- Nie będę owijał w bawełnę. Pani potrzebuję jak najszybciej przeszczepu. Nie mieliśmy pojęcia że pani organizm tak na to zareaguje. Jeżeli w ciągu najbliższych 2 tygodni, pacjentka nie przejdzie przeszczepu to organizm się wyczerpię.
- Rozumiem. - wyszeptałam, a lekarz wraz z pielęgniarką wyszedł.
Zamknęłam na chwilę oczy aby powstrzymać wypływające łzy.
- Śpij , musisz odpoczywać - usłyszałam głos Piotrka. Posłałam mu lekki uśmiech i udałam się do krainy Morfeusza.


*O.Piotrka*


Patrzyłem na nią jak zasypia. Moja mała. Moja księżniczka. Kocham ją nad życie. Nie mogę wytrzymać bez niej ani chwili . A teraz ? Lekarz oznajmił nam że jeżeli do przeszczepu nie dojdzie w ciągu dwóch tygodni ona umrze. Nie mogłem siedzieć tak bezczynnie. Nie mogłem nic nie zrobić. Gdy upewniłem się , że Natalka śpi wyszedłem z sali. Skierowałem się gabinetu nr. 3 gdzie był doktor Natalii. Zapukałem , a po chwili usłyszałem ciche ,,proszę''. Wszedłem do pokoju.
- Tak ?
- Chciałbym zostać dawcą dla mojej dziewczyny, Natalii. - powiedziałem na jednym tchu. Lekarz zdjął okulary , i przyjrzał mi się poważnie. Serce biło mi jak oszalałe.
- Proszę to jeszcze przemyśleć. Ta decyzja musi być przemyślana.
- Ale ja już wszystko wiem. Chcę oddać płuca dla Natalii, kosztem własnego życia. Chcę teraz przejść do badania.
- Jest Pan pewien ? - lekarz podszedł i spojrzał mi w głęboko w oczy.
- Tak - odpowiedziałem i szybko uciekłem od wzroku lekarza.
- Zapraszam - poszedłem za lekarzem do sali nr. 600.

--------------------------------------------------------------
PRZEPRASZAM ! :(
a) za krótki rozdział
b) za długą nieobecność .
Chyba zawieszę na najbliższy czas blogi ponieważ muszę się przygotowywać do egzaminów i w ogóle szkoła zabiera mi większość czasu. Zgodzilibyście się na to ?
Mam nadzieję że mnie zrozumiecie :)
Do następnego :)






środa, 21 stycznia 2015

Czternasta myśl

*O.Natalii*

Szumy jakiś rozmów dochodziły do mnie z niemałym opóźnieniem. Nie miałam siły otworzyć oczu ani wziąść głębokiego wdechu czy wydechu. Nie miałam siły prawie na nic. Przebudziłam się ale nie chciałam robić wielkiego zamieszania. W ogóle gdzie ja byłam ? Rozpoznałam jedynie język rozmów. Włoski. Czyli byłam cały czas we Włoszech. To jest już coś. Czułam się źle nie mówiąc że beznadziejnie. Nie byłam w stanie nawet otworzyć jednej powieki, aby zobaczyć gdzie jestem . Wszystkie mięśnie mnie bolały i nie mogłam się ruszać.
Domyślałam się gdzie wylądowałam. Tym razem pamiętałam wszystko. Słowa Natalii i Piotrka, a nawet i wypadek. Jestem chyba jedną z niewielu osób które po wypadku rozumieją coś takiego.
Musiałam jednak się dowiedzieć w jakim jestem stanie i jak długo tu będę.
Z grymasem na twarzy otworzyłam oczy. Przytłoczył mnie widok białych ścian, białych łóżek , szpitalnego powietrza oraz braku okna w pokoju. Spojrzałam na osoby stojące tyłem do mnie przed moim łóżkiem . Próbowałam wyostrzyć jak najlepiej wzrok i zobaczyć kim one są . Długie brązowe włosy . Dioniza. Ciemny wysoki blondyn . Piotrek. Ciemny brunet w czarnej kurtce. Bartek. Na tego ostatniego zrobiło mi się trochę niedobrze. Po jaką cholerę on tu przyjeżdżał ? Żeby bardziej mnie zdołować . No nic. Będę musiała poprosić lekarza aby go wyprowadził jak najdalej i miał zakaz wstępu tu na najbliższy miesiąc. Wzięłam głęboki wdech ale to nie było zbyt dobre . Zaczęłam się krztusić czym zwróciłam uwagę osób w sali. Lekarz podał mi szybko kubek z wodą a ja szybko go opróżniłam. Opadłam bezsilna na poduszkę i spojrzałam na trójkę która w jednej chwili była obok mnie . Nawet Bartek. Musiałam się go pozbyć jak najszybciej.
- Proszę Pana - zwróciłam się do lekarza. - Chciałabym aby ten oto osobnik miał zakaz wstępu na czas mojego pobytu w szpitalu.
Lekarz zdezorientowany patrzył na mnie to na Bartka.
- Ale Natalia... Pozwól mi to wszystko wyjaśnić - Pierwszy zabrał głos Bartek.
- Wyjdź - powiedziałam dosadniej co spowodowała powrót kaszlu. Gdy już się uspokoiłam, spojrzałam ze zdenerwowaniem na lekarza. Chyba zrozumiał moje intencje, i za chwilę Bartka w mojej sali już nie było. Odetchnęłam z ulgą.
- Proszę Pana chciałabym się spytać o stan zdrowia.
Lekarz westchnął. Spojrzał na mnie to na moich towarzyszy. Nawet nie zauważyłam że Piotrek trzyma mnie za rękę. Uśmiechnęłam się lekko i ścisnęłam mocniej rękę Piotrka. Odwzajemnił to .
- Pani Płuca są w nie najlepszym stanie stąd ten kaszel przy najmniejszym oddechu czy ruchu. Dlatego konieczny będzie przeszczep płuc. - powiedział lekarz. A mnie zamurowało. Przeszczep ? Teraz ? Kiedy wszystko totalnie się zwaliło , to jeszcze to ? Wszyscy chyba są już na dobrej drodze wykończenia mnie psychicznie.
- Ale jak to ? - z trudem wypowiedziałam te słowa. - Przeszczep ? Teraz ?
- Pani uderzyła o samochód z potworną siłą. Do tego jeszcze przodem do szyby. Oba płuca uległy zniszczeniu . Aby uratować panią potrzebny będzie przeszczep. Szybki przeszczep.
Te ostatnie słowa padły na mnie jak grom z jasnego nieba. W moich oczach poczułam łzy.
- A co jeżeli do przeszczepu nie dojdzie ?
Lekarz westchnął i spojrzał na mnie z smutną miną. Pokiwałam głową na znak zrozumienia.
- Nie odniosła pani poważniejszych obrażeń. Tyle - powiedział coś do pielęgniarki i wyszedł z sali.
Czyli co ? Śmierć ? Bolesna i powolna śmierć ? Przecież ja tyle na to czekałam. W sumie każdy człowiek czeka na nią . Innych dotyka w młodym wieku innych w podeszłym. A mnie w młodym  . Cóż , życie. Nie ja o tym zdecydowałam .
- Spokojnie, Natalia nie płacz . Znajdzie się dawca i wszystko się ułoży i wyjaśni rozumiesz ? - potrząsnęłam mnie lekko Dioniza , która była cała załzawiona. Spojrzałam na Piotrka który stał oparty o barierkę łóżka a zaraz potem wykrzyknął.
- To moja wina . Wszystko moja wina. Mogłem Ci nic nie mówić . Nie doszłoby do tego , co jest teraz. 
- Dioniza mogłabyś na chwilę nas zostawić ? - Dioniza pokiwała i wyszła z sali.
Odetchnęłam lekko i spojrzałam w stronę Piotrka. Chciałam spróbować odczytać coś z jego oczu. Krył się tam smutek , żal , rozpacz ale i złość.
- Mogę coś Ci powiedzieć ?
Nic nie odpowiedział a nic nie zrobił , więc uznałam że tak.
- Piotrek.... ja mimo tych wszystkich ostatnich wydarzeń,,,cały czas Cię kocham . I szanuję Cię za to że nie okłamywałeś mnie i powiedziałeś mi wszystko od razu. Dioniza pewnie by mi tego nigdy nie powiedziała , a ty to zrobiłeś - spojrzałam na niego. - Kocham Cię Piotrek. - zakończyłam swoją wypowiedź i czekałam na reakcję Piotrka. Długo nie musiałam długo czekać. Po chwili poczułam jego usta na swoich.
- Kocham Cię - szepnął gdy się od siebie oderwaliśmy.


*O.Bartka*

Wyszedłem ze szpitala maksymalnie wkurzony. Od razu skierowałem się do Łukasz który stał i dalej czekał na taksówkę.
-Kurwa-powiedziałem-Kurwa- krzyknąłem głośniej i z całej siły kopnąłem w śmietnik., potem łapiąc się boleśnie za nogę i siadając na pobliskiej ławeczce.
-Co ? Wywaliła Cię ?
- No wiesz stary dzięki za pocieszenie . Naprawdę.
- Zasłużyłeś sobie
- Dobra. Możesz przestać mnie dołować i zabrać mnie stąd ?
- Taksówka już jest.
15 minut później byliśmy już w drugim domu Żygadły. Można by powiedzieć pani Żygadło. Bo to jej mieszkanie. Od razu wziąłem zimny prysznic i rzuciłem się na kanapę kompletnie wykończony.
- Co ci powiedziała ? - powiedział Łukasz wchodząc do salonu z dwoma kubkami gorącej kawy.
- Że mam się wynosić i mam zakaz wstępu na czas pobytu jej w szpitalu.
- Ooo. To nieźle. Współczuję stary. - poklepał mnie po ramieniu i podał kubek z napojem. Wziąłem łyka i wpatrywałem się w pustą przestrzeń salonu.
- A tak w ogóle , twoja żona tu jest ?
- Nie ma. I spokojnie stary, możesz u mnie spać ile chcesz. Ja jutro wracam , więc możesz tu zostać ile chcesz.
- Dzięki - Żygadło odkrył mój plan i wyszedł z salonu. Ja natomiast położyłem się na krótki odpoczynek po ciężkim dniu. Jak się później okazało będzie jeszcze on bardziej cięższy niż myślałem.

*O.Natalii*

Piotrek z Dioniza wyszli 30 min . temu a ja dalej leże w tym łóżku samotna, podłączona do kroplówki , do tysiąca kabelków, które niewiem do czego służyły. Do sali weszła właśnie pielęgniarka . Musiałam o to ją zapytać,
- Mogłabym wyjść z tego łóżka i przejść się po szpitalu ?
Pielęgniarka spojrzała na mnie ze zdziwieniem.
- Oszaleć tu można ! - powiedziałam.
- Pójdę spytać lekarza. - uśmiechnęła się do mnie i wyszła z sali.
Po 5 minutach była z powrotem.
- Może pani , ale nie na długo. 15 min i mam widzieć panią znów w łóżko. Dobrze ?
- Dobrze. Dziękuję - wymieniłyśmy uśmiechy , a pani jak się okazała Luiza odczepiła mnie od tych wszystkich kabelków.
Stanęłam na równe nogi i ruszyłam powoli w stronę drzwi. Niby 12 godzin leżenie w łóżku , a czuję się jakbym miała uczyć się chodzić. Wyszłam z sali i nie wiedziałam co dalej zrobić. Na korytarzu znajdowało się mnóstwo młodych ale i też starszych osób. Nie miałam pomysłu gdzie iść , więc skierowałam się w prawą stronę w głąb korytarza.
Szłam tak korytarzem patrząc co chwilę w szybę sali. W jednej ratowali jakiegoś człowieka , w drugiej już było po wszystkim. Dziwne jest to życie. Jedni umierają , a wcale na to nie zasłużyli. To jest cholernie nie sprawiedliwie. Więc ja ? Dlaczego tu jestem? Zasłużyłam sobie na to ? Czy nie ? Chyba tak.
W trzeciej sali natomiast było małe dziecko bawiące się samochodzikami. Przyjrzałam mu się przez szybę. Dziecko w sali było samo. Nie było zbytnio zachwycone samochodzikami. W pewnej chwili malec mnie zobaczył. Uśmiechnął się na mój widok, po czym wybiegł z sali i uwiesił mi się na kolankach.
- Pobawisz się ze mną ? - spytał dziecięcym głosikiem. Byłam nieco zdezorientowana ale przystałam na tą propozycję.

*O.Piotrka*

Byłem maksymalnie wkurzony na Bartka. Ostatkami sił powstrzymywałem się aby nie pobić go w szpitalu . Ale to nie jest tak że mu odpuszczę. O nie ! Jadę do niego tu i teraz.
Wyszedłem z samochodu i ruszyłem w stronę bloku . Dokładnie wiedziałem gdzie przebywa. Dzięki Łukaszowi. Kazał nic mu nie robić, ale ja tak nie umiem. Walnąłem dosadnie dwa razy w drewniane drzwi z numerem 32 i czekałam aż go ujrzę.
- Czego ? - warknął.
- Nie wiesz czego ? To się zaraz dowiesz ? - bez żadnych oporów wszedłem do mieszkania państwa Żygadło i zamknąłem za sobą drzwi. - Masz się odczepić od Natalii , rozumiesz ?
- Bo jak nie to co ? Piotruś Pan mi coś zrobi ?
Nie wytrzymałem. Znaczy moje nerwy nie wytrzymały. Walnąłem go z całej siły pięścią twarz, tak aż krew mu poleciała z nosa.
- Chcesz się bić to proszę bardzo !
Bartek oddał mi tym samym. I zaczęliśmy się bić na dobre. Ja miałem już rozciętą wargę, a on pewnie złamany nos.
- Kurwa - wrzasnąłem z bólu , gdy Kurek dał mi pięścią w brzuch - Dość ! Masz się odczepić od Natalii ! Raz na zawsze - warknąłem w jego stronę i wybiegłem kulejąc z mieszkania, nie czekając na reakcję tego skurwysyna .


-------------------------------------------------
Uff ! Daję rozdział wreszcie ! :)
Podoba się ? Niespodziewany obrót spraw ? :P
Trochę długo nie dawałam , ale postaram się nadrobić zaległości :)

                                                        
Do następnego :) 




sobota, 27 grudnia 2014

Trzynasta myśl

*O.Natalii*

Pierwsze cztery dni wakacji siedziałam prawie cały czas w hotelu . I dzisiaj w piątek też zamierzałam tak przesiedzieć . Piotrek z Dionizą oraz uwaga, Karolem cały czas próbowali mnie wyciągnąć z hotelu. Ale ja się nie zgadzałam, albo od razu zaczynałam się awanturować . Dioniza i Karol sobie odpuściwali i wychodzili, ale Piotrek nie. Siedział cały czas przy mnie pomagając mi wrócić do codziennej równowagi. Dużo nie pomagało, ale ważne było to że się starał.
Nie wierzyłam w to co zrobił Bartek. Nie wierzyłam i chyba nigdy nie uwierzę.  Jak on mógł mi to zrobić ? No jak ? Pamiętam jak planowaliśmy kiedyś razem przyszłość, jak chcieliśmy wziąć ślub wbrew moim rodzicom, jak chcieliśmy mieć dzieci nawet jutro. Ale potem on wyszedł i .... i już nigdy nie wrócił. Nie wrócił do mnie , do (jak mówił) jedynej dziewczyny. Wyszedł . Płakałam całe dnie i całe noce , nawet po pogrzebie Bartka. Wierzyłam że nie żyje . Wierzyłam przez cholerne 5 lat. 5 lat ! Zaczęłam układać sobie życie . Z Piotrkiem  . Wierzyłam że się uda. Że tym razem się uda ! Ale nie ! Oczywiście musiało coś się zepsuć . A jak ! . Wrócił on . Tak Bartek. Niespodziewałam się tego . Nie wierzę że żyję , że jest cały czas wśród nas. I najważniejsze że przez te 5 lat żył sobie z jakąś laską na boku ,a ja płakałam ,za nim tęskniłam.
Ten dzień planowałam znowu przesiedzieć w hotelu płacząc pod ciepłą kołdrą. Ale znowu musieli przyjść Dioniza z Karolem.
- Cześć ! Dzisiaj nie mam zamiaru iść nigdzie bez Ciebie.
- Cześć ! - mruknęłam i opatuliłam się szczelniej kołdrą.
- No ej ! Mała ! Dzisiaj idziesz z nami na miasto i już ! Włochy to piękne miasto.
- Tak, wiem widziałam przez okno. Więcej mi nie potrzeba.
Dioniza cicho westchnęła i usiadła obok mnie na łóżku , odgarniając moje kosmyki włosów za ucho.
- Natuś, musisz się przełamać. Nie możesz tu siedzieć całymi dniami. Pamiętasz ? Przyjechałyśmy tu na wakacje a nie po to żeby siedzieć w hotelu.
-  No to możemy wracać , nie ?
- Nie , nie możemy. Wszyscy jesteśmy wstrząśnięci tymi ostatnimi wydarzeniami , ale nie możemy siedzieć  w jednym miejscu . Musimy działać. Bawić się ! Życie toczy się dalej ! Natalia ! - krzyknęła.
- Dioniza, powiedzmy prawdę ! Wiemy jak było i jak jest ! Powiedzmy to jej ! - wyszedł z łazienki Piotrek i usiadł obok mnie.
- Nie nie możemy jej tego powiedzieć ! Rozumiesz Piotrek ! To nas zniszczy ! Chcesz tego ?
- Ale nie możemy jej okłamywać ? A w szczególności ja. - pokazał palcem na siebie.
- Mogę się dowiedzieć o co chodzi ? - wtrąciłam. A wzrok 3 osób spadł na mnie.
Piotrek weschnął głośno, spojrzał na Dionizę na co ona pokręciła głową. Nie rozumiałam o co im chodzi.
- Natalia , bo musisz coś wiedzieć .- zaczął Piotrek.
- No słucham.
- Bo ja ... to znaczy....  my. Bo my ... Ja z Dioni pomagaliśmy Bartkowi w ucieczce.
Uciekłam z pokoju na korytarz. Nic już nie wiedziałam. Wybiegłam z hotelu . Biegłam nie patrząc na nikogo. Widok zasłaniały cisnącę się do moich oczu łzy . Dalej słyszałam tylko pisk opon jakiegoś samochodu , piski wrzaski i otaczającą mnie powoli ciemność. Nic już nie słyszałam... Nic nie widziałam.... Nic nie wiedziałam....

*O.Bartka*

Teraz wracam do Polski sam . Znowu zostałem sam. Chiara z synem wrócili do Włoch . Ba ! Nawet w Polsce nie byli. Ja postanowiłem odpocząć chwilę w Polsce. Po wylądowaniu samolotu udałem się wprost do Łukasza, u którego mieliśmy spędzić wakacje. On przyleciał z Rosji, a ja z Włoch .
Po 30 minutach jazdy po Warszawie taksówkami dotarłem pod mieszkanie Łukasza. Wyciągnąłem walizki i czekałem na Łukasza pod jego blokiem .
- Siema stary ! - rzucił Łukasz wychodząc z klatki.
- Siema Ziomek ! - powitaliśmy się klasycznym uciskiem dłoni i skierowaliśmy się do bloku.
- Jak u Ciebie leci ? - zapytał.
- A weź lepiej nic nie mów. Opowiem Ci na górze. Agnieszka jest ?
- Nie . Jutro doleci. Dziś ma jeszcze jakiś pokaz czy coś .
W tej samej gdy weszliśmy do mieszkania dostałem sms-a. Wygrzebałem komórkę z walizki i odczytałem go .

,,Natalia miała wypadek. Przylatuj szybko jest stan jest krytyczny.  
                                                                                                     Piotrek''

Wrzuciłem telefon z powrotem do torby i zacząłem się ubierać.
- O co chodzi ?
- Natalia miała wypadek.
- Ta Natalia ? - Łukasz wiedział o kogo chodzi. Jak mało kto znał mój życiorys.
- Tak.
- Niewiem co jest grane. Ale lecę z tobą !
- Do Włoch ? - krzyknąłem .
- Jak to do Włoch ?
- Oj chodź! W samolocie wszystko Ci opowiem.
Wyszliśmy z bloku i udaliśmy się samochodem Łukasza szbko na lotnisko.

*O.Piotrka*

Staliśmy w trójkę pod salą operacyjną. Ja Dioniza i Karol. Boże ! Ta operacja trwała już ponad 2 godziny ! Ja siedziałem cały zapłakany na krześle. A Dioniza z Karolem chodzili w kółko, przyglądając się co jakiś czas na tablice z informacjami medycznymi.
- To wszystko twoja wina ! - wstałem i podszedłem do Dionizy. - To twoja wina ! - krzyknąłem wprost na nią.
- Jak to moja wina ? - powiedziała cicho odwracając wzrok od tablicy . - Jak moja ?
- To ty zmusiłaś mnie do pomagania Bartkowi, choć wiedziałaś że nic z tego dobrego nie wyniknie. Ale ty musiałaś się zgodzić.
- Ale za to ty nie musiałeś się godzić na pomoc. Sam mogłeś pomyśleć . Sam !
- Wiesz dlaczego pomogłem mu ?
- Nie ?
- Bo ty jesteś moją siostrą i zrobiłbym dla ciebie wszystko. - usiadłem - I zrobiłem - dodałem ciszej, zalewając się łzami .

*O.Bartka*

- Nie wierzę Nie wierzę . po prostu jak mogłeś tak postąpić ? - krzyknął Łukasz kierując na siebie wzrok innych pasażerów.
- Ciszej ! Zakochałem się drugi raz tak trudno to zrozumieć . A teraz znowu się zakochałem .
- Może w trzeciej ?
- Nie . W Natalii.
- Chłopie ! Ty kompletnie  oszalałeś . Najpierw jesteś z jedną , potem z drugą , a teraz chcesz wrócić do tej pierwszej ? Jak ty to sobie wyobrażasz ? Myślisz że ona Ci wybaczy ? Po tym co jej zrobiłem ? Inaczej tego rozegrać nie umiałeś ? - mówił już ciszej Łukasz.
-  Wtedy wydawało mi się że to najlepsze rozwiązanie.
- Oj Bartek , Bartek ! Wiesz że ona Ci tak łatwo nie wybaczy ?
- Ja już nic nie wiem Łukasz. Nic . Teraz liczy się dla mnie to aby ona przeżyła. Tylko to wiem . - oparłem się o okno i udałem się do krainy Morfeusza.


------------------------------
PRZEPRASZAM ! PRZEPRASZAM !
Za nieobecność :( Brak czasu , szkoła. ale Mam nadzieję że mnie rozumiecie. :)
Ankieta wyraziła że będę dodawać rozdziały ale rzadko.
Pojawi się następna ankieta , ponieważ będę musiała podjąć pewną decyzję. W części będzie ona należała do was !
Jak rozdział ? Może być ?
Z tej okazji że pewnie w tym roku rozdziału już nie dodam życzę wam szczęśliwego Nowego roku 2015 ! I  szampańskiej zabawy w Sylwestra ! :D
Pozdrawiam gorąco ! ;)

wtorek, 28 października 2014

Dwunasta myśl.

*O.Natalii*


Czekaliśmy na samolot na dużym holu . Ja z moim chłopakiem na jednej ławeczce, a Karol na drugiej. Nie lubiliśmy się zbytnio , więc też koło siebie zbyt często nie siadaliśmy. No chyba że była Dioniza, więc trzeba było udawać miłą. Moja przyjaciółka żywo rozmawiała z kimś prze telefon, trochę dalej od nas. Chodziła od jednego konta w drugi, coraz bardziej przerażona tym co chyba słyszała w słuchawce swojego telefonu. Rozejrzałam się po lotnisku. Zwykły dzień , wtorek, ale dla niektórych dzień niezwykły. Jedne mamy ciągną swoich synów bądź córki za rękę, inni płaczą bo rodzice muszą wyjeżdżać, inni znowu cieszą. Trochę ich nie rozumiem.Wszyscy biegali po tym holu tylko po to , by zdążyć na swój samolot, niekiedy potykając się o walizki i bagaże innych. Rozglądając się tak , coś zwróciło moją uwagę. Postać odwrócona tyłem do mnie, . Budową ciała przypominała mi pewną osobę, ale nie mogłam sobie przypomnieć kogo. Ubrany był w ciemny dzińsy, oraz skurzaną kurtkę. Styl ubierania miał bardzo podobny do ..... Bartka. Ale przecież stylów takich jak miał Bartek ma dużo osób prawda ? Nagle mężczyzna się odwrócił, i spojrzał w wprost na mnie. Równie dobrze by było jakby się nie odwracał. Zamurowało mnie . To był  Bartek. ! Żywy Bartek ! Nie mogłam uwierzyć, cały świat się zatrzymał. Znowu widziałam te jego niebieskie ,Na kilka chwil całkiem zapomniałam jak się oddycha , ale szybko oprzytomniałam. Zamrugałam kilka razy oczami, bo myślałam że to tylko sen. Że zaraz Bartek zniknie, że zaraz wszystko wróci do normy. Ale nie ! On nadal tam był. Pojedyncze łzy zaczęły spływac po moich policzkach. Nie wierzyłam , że mógł mnie tak oszukać. Bezczelnie mnie zostawić. Spojrzałam na dziewczynę obok, trzymała na rękach jakieś dziecko i poganiała Bartka. Nie jestem taka głupia żeby nie domyśleć się że zrobił sobie rodzinkę. Brawo , Bartek , Brawo ! Ale nie ! Ja nie będę tą gorszą. Wytarłam łzy rękami, wzięłam 2 głębokie wdechy, i postanowiłam stanąć z nim twarz w twarz. Nie będę tą gorszą. Wstałam i ruszyłam w jego stronę. On chyba to zauważył, bo posłuchał wreszcie swojej domniemanej narzeczonej. , i poszedł a nawet pobiegł za nią. O nie ! Przyspieszyłam kroku aby do dogonić. Za sobą słyszałam krzyki Piotrka, Dionizy, a nawet Karola. Nie obchodziło mnie to , chciałam to z nim wyjaśnić tu i teraz.
- Mógłby Pan zaczekać ? - powiedziałam , kiedy byłam tuż tuż za nim ,. Zwróciłam się do niego na ,,pan'' ponieważ chyba jeszcze nie byłam pewna czy to napewno on. Może to jego brat bliźniak ? Ale to małoprawdopodobne.
- Słucham ? - przestraszony odwrócił się w moją stronę. Teraz miałam, pewność że to on. nic się nie zmienił. Ta sama twarz, ten sam głos.
- Bartek ?
- Musiałaby Pani z kimś mnie pomylić.
- Bartek to ja Natalia nie poznajesz mnie ? - byłam bliska rozpaczy. Jak mógł tak bezczelnie kłamać mi w oczy oraz tej dziuni , która cały czas przypatrywała się mi .
- Przepraszam , nie poznaję Pani. Idziemy ? - zwrócił się do swojej dziewczyny.
- Najpierw wytłumacz mi o co z nią chodzi.
- To jakaś psychopatka , chodźmy już.
- Ja Pani to wytłumaczę. - muszę to zrobić. Bartek bez winy nie zostanie.
- Słucham.
- Bartek wyjechał i zaginął. Wreszcie media obiegła wieść że Bartek nie żyje. Tyle lat żyłam sama bez niego. Te lata to były koszmary . Nocne jak i dzienne. A teraz gdy zaczęłam sobie życie układać, musiałeś akurat teraz się pojawić ? W ogóle jak to wszystko zorganizowałeś ? Jak mogłeś mi to zrobić ? - zaczęłam bić go pięściami po klatce piorsiowej , z bezsilności i złości. Zaczęłam płakać ,  i krzyczeć aby wyładować z siebie złość. Bartek złapał mnie za nadgarstki co trochę zabolało.
- Bo nie chciałem abyś cierpiała przez takiego dupka jakim jestem ! - wykrzyczał mi , patrząc prosto w moje oczy.
- Mogłeś powiedzieć. Byłoby mi łatwiej. - wykrzyczałem,
- Wątpię. Natalia ja Cię przepraszam za wszystko, ale muszę już iść. Przepraszam za wszystko . Za to jakim debilem jestem i ile krzywdy Ci wyrządziłem . - i odszedł.
- I teraz tak odchodzisz ? Zostawiając mnie z tym wszystkim ?
- Przepraszam.
- Ej,Ej Bartek . Zaczekaj . Mnie też oszukiwałeś ? Przecież mówiłeś że to klub zadecydował o twoim . - wtrąciła się dziewczyna.
- Chiarra przestań. Przecież wiesz jak było.
 - Ją też oszukujesz tak jak mnie ? Zresztą rób co chcesz. Dla mnie już nie istniejesz. - rzuciłam mu i odeszłam.
W oddali słyszałam dźwięki kłótni, ale nie chciałam tego już dalej słuchać.
Podeszłam do Piotrka i się w niego wtuliłam.
- Nie wierzę że to się dzieję naprawdę . - westchnęłam i zaczęłam cicho szlochać .
Kilka godzin później siedziałam już w samolocie do Włoch wtulona w Piotrka.

--------------------------------------------------------------

PRZEPRASZAM !
Powody że tak długo nie dawałam rozdziału są na drugim blogu. Długo nie daję, bo nie mam czasu..... W związku z tym mam dla Was Ankietę która niedługo się pojawi na blogu, Proszę o głosowanie !
Podoba się rozdział ? :) Mam nadzieję że to jedyne pozytyw na dziś , że rozdział wyszedł OK . :) Bartek jeszcze namiesza w życiu Natalii i Piotrka. To mogę obiecać :)
Przepraszam i do następnego , który być może się pojawi ( to zależy od wyników ankiety )
Pozdrawiam gorąco :) Buziaki :*

piątek, 26 września 2014

Jedenasta myśl

*O.Natalii*


Od pół godziny już nie spałam, leżąc głową opartą o tors Piotrka. Nie mogłam wierzyć w to co się wydarzyło. Wreszcie odnalazłam kogoś po śmierci Bartka. Wreszcie jestem szczęśliwa. Bartek pewnie się z mojego szczęścia cieszy. Gdzieś tam na górze..... Ale nie koniec tych smutków ! Trzeba jak najszybciej zapomnieć o tym co było i żyć teraźniejszością. Jest przy mnie Piotrek i teraz to on się dla mnie liczy. Nikt inny !
- Nie śpisz już ? - zapytał Piotrek, wyrywając mnie z moich myśli.
- Nie. - podniosłam się i czule pocałowałam Piotrka w usta. Pocałunek trwał długo i był jak z bajki. Zaraz potem wróciłam do poprzedniej pozycji.
- Wiesz że dzisiaj lecimy na wymarzone wakacje ?
,, O kurwa ! '' a ja nawet nie jestem spakowana.
- Tak wiem , jak mogłabym zapomnieć.
- Jesteś spakowana ? - rozejrzał się po pokoju zapewne w poszukiwaniu walizek.
- Nie. - uśmiechnęłam się niewinnie.
- No to na co czekamy ? - Piotrek wstał z łóżka. - Ja idę się ubrać, ty też to zrób . - przelustrował mnie od góry do dołu , ponieważ leżałam bez kołdry. - Za chwilę wracam.
Wyszedł z pokoju, wcześniej całując mnie przelotnie w policzek. Uff. Myślałam, że już będzie pierwsza kłótnia, a tu nie.
Ubrałam się w to :


I zaczęłam pakowanie. Przygotowałam 2 walizki i położyłam je na podłodze. Do jednej włożyłam masę letnich ciuchów, a do drugiej przedmioty codziennego użytku. W głebi serca czułam że te wakacje będą niezapomniane. Że będziemy cudownie się bawić. Już sobie wyobrażam imprezy do rana. Kocham to !. Włochy miejsce idealne. Kiedy skończyłam się pakować, do mojego pokoju wparował Piotrek również z dwoma walizkami w rękach. 
- Szybko Ci poszło 
- Tobie również. - Piotrek wziął wszystkie walizki i wyniósł je na korytarz. Wrócił do mojego pokoju. ,, Mojego ? A może już naszego ? '' - pomyslałam. 
- Wiesz Nati mamy jeszcze - spojrzał na zegarek - około 30 minut do wyjazdu na lotnisko, więc może go pożytecznie wykorzystamy - objął mnie od tyłu i położył głowę na moim ramieniu. 
- Niby jak ? 
- Na przykład na czytanie bardzo ale to bardzo ciekawej książki - zaczął składać pocałunki  na mojej szyi. - Albo pograć w jakieś gry - zaczął mnie odwracać w moją stronę. Zaczęliśmy się całować. Wszystko ładnie i pięknie się zapowiadało, gdyby nie  nagłe i niespodziewane wtargnięcie do naszego pokoju siostry Piotrka. Szybko oderwaliśmy się od siebie, a Piotrek aż cały kipiał ze złości. 
 - O czeeeeeść ! Może przeszkadzam ?
- Nie skądże. - ja usiadłam na łóżku , obok Dionizy, która już zdążyła się tam usadowić. 
- Jaaasne - popatrzyła to na mnie to na Piotrka, uśmiechając się pod nosem. - Za 10 minut wyjeżdżamy na lotnisko. Chodźcie coś zjeść i zaraz jedziemy. 
- Okej . - Dioniza wyszła z pokoju , a my z dziwnymi uśmieszkami na twarzach i trzymając się za rękę zawtórowaliśmy jej. Zjedliśmy obiado-śniadanie i wyjechaliśmy na lotnisko.  Piotrek jak dżentelmen zniósł mi walizki do samochodu. Usiedliśmy z Piotrkiem na tylnych siedzeniach , A Dioniza z Karolem na przednich . Dioniza kierowała a Karol Włączył radio . Oni śpiewali i świetnie się bawili , a my wtuleni w siebie siedzieliśmy w ciszy. To było dla nas typowe. Może właśnie to nas połączyło ? Taka niespotykana cisza ?

----------------------------------------------
Dodaję po długieeeej nieobecności :)
Mogę obiecać że w następnym rozdziale ( który niewiem kiedy się pojawi ) pojawi się wreszcie KUREK :P 
Niewiem jeszcze jak zareaguje Natalia, ale zobaczymy  :)
W każdym bądź razie do następnego :) Życzę wszystkim miłego weekendu . :) Pozdrawiam :>


czwartek, 4 września 2014

Dziesiąta myśl.

*O.Natalii*

Stałam tak przed szafą już pół godziny nie wiedząc jak się ubrać. Gdyby była tu Natalia to wiedziałaby jak mam się ubrać , a tu jej nie ma. Więc chyba muszę sobie sama poradzić . Dam radę. Ubrałam się w ten zestaw :



Siedziałam w swoim pokoju czekając na Piotrka. Usłyszałam trzaśniecie drzwi wejściowych , a po chwili pojawiła się w drzwiach mojego pokoju uśmiechnięta od ucha do ucha Dioniza. Jestem odrobinę zaskoczona tym jej dobrym humorem ale się uśmiecham na jej widok. 
- Teraz twoja kolej - popchnęłam mnie w stronę korytarza.
- Ale... - nie zdążyłam zareagować a już stałam przed Piotrkiem który lustrował mnie wzrokiem . 
- Chodź zabieram Cię . 
- Ale gdzie ?
- Niespodzianka. 
Wyszliśmy z domu trzymając się za ręce . Jakoś wyjątkowo mi to nie przeszkadzało . Wręcz uszczęśliwiało . Pierwszy raz tak idziemy. I jestem z tego szczęśliwa. Ba! Bardzo szczęśliwa. 
Piotrek zabrał mnie do jakiejś restauracji w Rzeszowie. Niby sporo już mieszkam w tym mieście, ale tej knajpki jakoś nie widziałam. Zamówiliśmy sobie danie i zaczęliśmy rozmowę. 
- Natalia, na początku chciałem Cię bardzo przeprosić za moje zachowanie. Byłem głupi....
- Przestań- przerwałam mu- więrze Ci to ta dziewczyna Cię omotała, a ty jej się bezwzględnie poddałeś. Zawsze uważałam Cię za poukładanego chłopaka a tu tak dałeś się omamić. Raniłeś przy tym wszystkie najbliższe Ci osoby - znacząco chrząknęłam.- Ale pomimo tych wszystkich błędów wybaczam Ci - wymusiłam się na uśmiech.
-Dziękuję. Byłem głupi...
- Nie tłumacz się, rozumiem to i w pełni Ci wybaczam.
- Naprawdę niewiem jak Ci dziękować. Drugą rzecz którą chciałbym Ci powiedzieć . Coś zmieniło się we mnie kiedy byłem z Olą i się z nią rozstałem. Coś we mnie drgnęło. 
- Co ? 
- Niewiem czy to można nazwać miłością, ale to samo czułem jak z tobą byłem. Tylko że ty wtedy tego nie odwzajemniłaś. - Piotrek posmutniał.
- Ale teraz to odwzajemniam - palnęłam, bez namysłu, przez co zaraz stałam się czerwona. 
- Doczekałem się tej chwili .. - Piotrek wstał podszedł do mnie i mnie pocałował. Odwzajemniłam pocałunek. Brakowało mi tego. Chciałam tego bardzo. Potem  wyszliśmy z restauracji nie jedząc nawet swojego dania. Po 5 minutach byliśmy w domu, od razu skierowaliśmy się do sypialni. Ta noc była dla mnie niezapomniana.


-------------------------------
Wiem, krótki ! :c Przepraszam ! :c
Szkoła się zaczęła i to ona teraz zajmuje mi większość czasu. ;<
Będę dodawać rozdziały może trochę częściej ale będą one krótsze :(
Przepraszam bardzo, jeśli zawiodłam. Do następnego , jeżeli on będzie :(

środa, 27 sierpnia 2014

Liebster Award x3 ;)

Dziękuję za nominację autarce bloga http://huraganowy-wiatr.blogspot.com/ :) . Oto moje odpowiedzi na jej pytania :)

1.Którego siatkarza podziwiasz najbardziej i dlaczego ? 

Podziwiam Krzysztofa Ignaczaka z jego duch walki, za jego Igłą Szyte , za jego obrony i to że pomimo wieku się nie poddaje :)

2. Co jest dla Ciebie w życiu najważniejsze ?

Zdrowie i szczęście mojej rodziny :)

3. Które cechy u ludzi znaczą dla Ciebie najwięcej ? 

Szczerość .:)

4. Jak widzisz siebie za 15 lat ?

Nie mam pojęcia :> Sama dokładnie nie wiem co mam w życiu robić ;p

5. Mieszkanie w bloku czy dom jednorodzinny ? 

Mieszkanie w bloku :)

6. Masz do wyboru dwa przyciski: jeden dający zdrowie wszystkim ludziom na świecie i drugi dający ci całe bogactwa świata. Który wybierzesz ?

Zdecydowanie pierwszy :P

7. Której reprezentacji siatkarskiej , nie licząc polskiej , kibicujesz ? 

USA i Włochy :3

8. Którego plusligowego trenera lubisz najbardziej ? 

Andrzeja Kowala, i chyba trenera Jastrzębskiego Węgla. Chociaż jeszcze niewiem jaki jest :)

9.Jeśli dzieci, to ile i jaka płeć ?

2-3 :) 2 dziewczynki, lub 2 dziewczynki i jeden chłopiec :)

10. Możesz wybrać dowolny zawód świata. Kim chcesz zostać ?

Fryzjer :)

11.Który komentator sportowy Polsatu jest twoim ulubionym ?

Pan Drzyzga i Pan Mielewski :)

Dzięki za nominację :)

Dziękuję za nominacje NOW IS GOOD ;) . A oto jej pytania : 

1. Ile masz lat ?

15 :)

2.Jak długo interesujesz się siatkówką ? 

Od 3-4 lat :)

3. Ulubiony siatkarz ? 

Emmm..... Igła :3

4. Co jest twoją inspiracją na pisanie bloga ? 

Inspirują mnie inne blogi. Cały czas w głowie mam inne pomysły i nie wiem które wybrać :)

5. Trenujesz jakiś sport ?

Siatkówkę, ale tylko na w-f i zajęciach poza szkolnych :)

6. Co sądzisz o decyzji Antigi o Kurku ? 

Uważam za słuszną decyzję ;) Fakt że Kurka nie daże sympatią, ale decyzja chyba jest dobra. Z tego co słyszałam to nie tylko forma Kurka zadecydowała o tym ale i relacje między nim a trenerem. Kurek chyba za bardzo ,,gwiazdorzył '' i myślał że jak już pod wodzą trenera Anastasiego był pewniakiem w drużynie to w dalszych latach też będzie miał zagwarantowane miejsce w składzie :) A tu taka niespodzianka :)

7. Byłaś/eś na jakimś meczu siatkówki ? 

Nie :)

8.Jeśli tak to na jakim ?

Nie byłam :)

9.Podoba Ci się hymn Margaret ? 

Tak :)

10. Dlaczego cenisz polskich siatkarzy ? 

Bo są tego warci ♥

Dzięki wielkie za nominacje :)

Dziękuję za 3 nominację Misi :P :) Oto jej pytania : :)

1. Ile lat trwa już twoja przygoda z blogowaniem ? 

Od ponad roku zaczęłam blogować :)

2. Ulubiony siatkarz i siatkarka + dlaczego ?

Ignaczak i Agnieszka Bednarek-Kasza :) Bo ich bardzo lubię i cenię ich za to jak grają :) Lubię ich za całokształt :)

3. Jakiemu kraju oprócz Polski kibicujesz na MŚ ?

USA i Włochom :). Ale żeby nie faworyzować najlepszym będę kibicować też słabszym :) Portoryko czy Meksyk :P

4. Wybierasz się na jakimś mecz Mistrzostw Świata ? 

Nie :)

5. Zawarłaś jakąś internetową przyjaźń ?

Nie i nie zamierzam :)

6.Masz autorytet siatkarski ? Jeśli tak, to kto nim jest ? 

Igła :3

7. Wiążesz swoją przyszłość z jakimś sportem ? 

Z siatkówką , ale nie wiem czy mi się tu uda ;p

8. Jakiej muzyki słuchasz ?

Popu głównie :) Ale zdaży się też rap i reagee :)

9. Ulubiony film ?

,,Szybcy i Wściekli '' wszystkie części ;p

10. Twój ulubiony komentator sportowy to ? 

Pan Drzyzga i Pan Mielewski :3

11. Ulubiona książka ?

,,Cristiano Ronaldo obsesja doskonałości '' ♥

Dzięki za nominację :)

A oto moje pytania : 

1. Od kiedy interesujesz się siatkówką ? 
2. Czy wierzysz że zdobędziemy medal MŚ 2014 ? 
3. Co sądzisz o nie powołaniu Kurka przez Antigę ?
4. Oprócz siatkówki interesujesz się jeszcze jakimś sportem ? 
5. Jakiej drużynie plusligowej kibicujesz ?
6. Jakiej drużynie orlenligowej kibicujesz ?
7. Ulubiony siatkarz ?
8.Ulubiona siatkarka ?
9. Wiążesz swoją przyszłość z siatkówką ?
10. Ulubiony duet komentatorski Polsatu ?

A ja nominuję :
http://upadacznaczypowstawac.blogspot.com/
http://siatkowka-laczy-a-nie-dzieli.blogspot.com/
http://faith-hope-volleyball.blogspot.com/

Dzięki za nominację jeszcze raz :)
Co do rozdziału pojawi się on w najbliższych dniach :) Pozdrawiam ciepło :P





piątek, 15 sierpnia 2014

Dziewiąta myśl.

*O.Piotrka*

Wybiegłem z domu i od razu skierowałem się do dawnego mieszkanie Olki. Szedłem powoli, ponieważ nie spieszyło mi się tam . Nie wiem co tam mogę zostać. Może będzie z jakims facetem ? W końcu jak ona to mówiła to jej praca. Tylko, że ta praca od początku mi nie podobała. Ona przekonywała mnie że to tylko praca, że mnie kocha a ja jak głupi uwierzyłem jej raniąc przy tym Natalię. Zauważyłem że Natalia chyba zaczyna coś do mnie czuć. Nigdy tak na mnie nie patrzyła, tak do mnie nie mówiła, tak się nie zachowywała. Nawet wtedy kiedy byliśmy razem. Ja sam sobie coś uświadomiłem. Że tak naprawdę od tamtego czasu nie przestałem jej kochać. Że nawet Ola nie dawała mi tego co dawała mi w tamtym czasie Natalia. Może wtedy tego nie czuła, ale ja czułem że kiedyś to i ona pokocha mnie. Po zaginięciu Bartka była roztrzęsiona i smutna. Ja próbowałem ją pocieszać i chyba mi to wychodziło. Uśmiechała się kiedy byłem w jej towarzystwie. Nie potrzebnie wtedy tak na nią naskoczyłem tymi słowami ,,Kocham Cię'' . Nie odzywała się do mnie przez 2 tygodnie, ale później powiedziałem że nie wiedziałem co mówię. Pospieszyłem się z tym za bardzo. Przecież sam wiedziałem że nigdy nie pokocha mnie tak jak kochała i pewnie kocha Bartka. Ale cóż było minęło. Teraz muszę zerwać kontakt z Olką raz na zawsze. Gdy ona pojawiła się w moim życiu mój kontakt zarówno jak i Dionizą i Natalią się oddalał. Byłem głupi że uwierzyłem jej . Ona owinęła sobie mnie wokół paluszka i kazała mi robić wszystko , a ja to wykonywałem. Jak mogłem tak się omamić ? Jak mogłem wierzyć jej ? Przecież.... przecież ona prawie zdradzała mnie na każdym kroku, ale przecież to była jej praca. Wybaczałem jej bo byłem przekonany że ona to robi tylko ze względu na swoją pracę . Ale teraz mam pewne wątpliwości.
W mojej głowie tłoczyło się od różnych myśli. Sam nie wiedziałem o czym mam już myśleć. W końcu doszedłem do mieszkanie Olki. Stanąłem przed drzwiami z nr. ,,13'' . Rzeczywiście pechowe. W pewnej chwili zacząłem się wahać, czy napewno mam zadzwonić dzwonkiem czy może uciec ? Ale nie. Piotrek ! Robisz to dla Natalii którą kochasz , bo właśnie dziś sobie to uświadomiłeś, i dla Dionizy która jest twoją siostrą i która tyle przez Ciebie nacierpiała. W końcu odważyłem się i zadzwoniłem dzwonkiem do drzwi. Chwilę była cisza, ale po chwili drzwi się otworzyły. Zza drzwi był wychylona głowa Olki, spojrzałem w dół była w bieliźnie. No tak. Czego to ja się mogłem spodziewać ?
- O ! Piotrek ! Właśnie zabieram ostatnie rzeczy z mieszkania - powiedziałam słodkim głosem aż mi się nie dobrze zrobiło.
- Nago ? - spytałem i bez żadnych skrępowań weszłem w głąb mieszkania. Szybko skierowałem się do salonu. Dobrze trafiłem . Jakiś chłopak zakładał właśnie spodnie .
- Może w czymś wam przeszkodziłem ? - skierowałem pytanie do Oli.
- Nie. To mój brat Marcin nocował dzisiaj u mnie i właśnie się juz zbiera.
- O ! Jakoś nie mówiłaś że masz brata .
- Jakoś tak wyszło. - uśmiechnęła się do mnie.
- Jak masz na imię ? - spytałem gościa , a on posłał mi zdziwione spojrzenie.
- Ja... Em..... Mar.....in.... Marcin.....Ymmm........ - jąkał się. Dla mnie wszystko było jasne.
- Olka przestań kręcić - krzyknąłem - to nie ma sensu .  Z nami koniec . Nie odzywaj się więcej do mnie. Rozumiesz ?
- Ale Piotruś....
- Nie dotykaj mnie , zostaw nas wszystkich w spokoju - nie patrząc na jej reakcję ani na tego kolesia , wybiegłem z domu, trzaskając za sobą drzwi. Szłem przed siebie całkowicie nie patrząc gdzie idę. Moje nogi same skierowały się do burdelu, byłem trochę przybity tą sytuacją , więc nie wiedziałem co robię .


*O.Natalii*

Jest 21 , a jego dalej. Naprawdę zaczynam się już martwić. Niewiem co robić. Skaczę po kanałach telewizora jak oszalała. Czekam następne 30 minut ale go nie ma. Może się pogodzili ? I teraz wiadomo co robią ? Postanowiłam jednak się tym zbytnio nie zamartwiać. Piotrek jest dorosły i z pewnością wie co robi. Wyłączyłem telewizor , przebrałam się w pidżamę i poszłam spać.




Wstałam o godz. 7. i od razu szybko wzięłam prysznic i przebrałam się w to :


W kuchni napotkałam się na Piotrka. Siedział trochę przygnębiony. Postanowiłam że zbytnio nie będę wypytywać o to czy się rozstali czy nie. Nalałam sobie do szklanki mleka i usiadłam z nią naprzeciwko Piotrka. 
- Gdzie byłeś całą noc ? 
- Chcesz wiedzieć ? - spojrzał na mnie a ja na niego. Pokiwałam głową , on tylko westchnął. Wzięłam łyka mleka, ale za chwilę to co wypiłam wyplułam po tym co usłyszałam.
- W Burdelu. - Że co ? On się bawi w Olkę.
- Że jak ? - zaczęłam szybko wycierać szmatką podłogę, aby po chwili znowu w cztery oczy siąść koło niego. 
- Musiałem odreagować. 
- Seksem ? Czy ty bawisz się Olkę ? 
- Sam nie wiem, jak się tam znalazłem. Jakoś chciałem zobaczyć jak tam jest i w ogóle.
- Czy ty w ogóle siebie słyszysz ? A Dioniza o tym wie ? 
- Nie. 
- Już Wiem. - powiedziała Dioniza smutna, która akurat weszła do kuchni. Musiała usłyszeć naszą rozmowę . Cholera ! A wszystko miało już się ułożyć. Chociaż co ja myślałam, że to będzie tak od razu.
- Dioni.... - Piotrek do niej podszedł, ale ta się od niego odsunęła.
- Daruj sobie. Nie spodziewałam się tego po tobie. - wyszła zamykając się w swoim pokoju.
- Się narobiło. - Piotrek zrezygnowany usiadł naprzeciwko mnie. - I co ja teraz zrobię ? - spytał się mnie 
- Ja niewiem. Wymyśl coś. Grabisz sobie i u mnie i u niej. - spojrzałam w jego oczy. Były przepełnione smutkiem. Szkoda mi było niego, ale sam sobie chłopak nagrabił. 
- Może zabiorę ją tam nad jezioro gdzie zawsze chodziliśmy kiedy w naszym domu były kłótnie ? 
- Dobry pomysł . - wstałam od stołu, podeszłam do blatu i zaczęłam przygotowywać sobie kanapkę. ,,Halo,halo ? A co ze mną Piotrek ? '' - pomyślałam. 
- Dobra, idę się ubrać, i zabiore Dionizę tam gdzie Ci powiedziałem. A wieczorem zajmę się tobą. - pocałował mnie w policzek i wyszedł . Zajmiesz się mną ? Niby w jaki sposób ? Otrząsnęłam się z lekkiego szoku, który mnie ogarnął i poszłam do salonu z talerzem kanapek zasiadając przed telewizorem. Oczywiście nic nie było. W wiadomości mówili o jakimś Kurku, ale jakoś mnie to nie zainteresowało, wolałam malować sobie poznokcie. Wybrałam kolor turkusowy, taki jaki był teraz w modzie. Zaczełam malować pierwszego paznokcia, a w telewizorze mówili dalej o jakimś Kurku, jaki on wspaniały itd. Nie interesowało mnie to, przecież ..... Przecież Kurków jest w Polsce miliony, prawda ?


--------------------------------------------------
Są miliony są ;) Nawet moja ciocia ma na nazwisko Kurek xD :D 
Cóż rozdział dałam , w miarę swoich możliwości. Może długością nie powala, ale będę próbowała pisać rozdziały trochę dłuższę :).
Podoba się ? :) Zaskoczenie czymś ? :) 
Gdzieś za 2-3 może 4 rozdziały powinien pojawić się Kurek tak w rzeczywistości. :) Pewnie nie możecie się doczekać co ? :D
W każdym razie zostawiam Was z tym rozdziałem :) Miłegoo czytania :D 
A i jeszcze jedna zmianka :P
7 komentarzy = kolejny rozdział ! :)
Pozdrawiam :)



wtorek, 5 sierpnia 2014

Ośma myśl

*O.Natalii*

Obudziły mnie krzyki . Boże... Znowu ? Dopóki Olka się z tąd nie wyniesie chyba nigdy się w spokoju nie wyśpię. Zakryłam głowę poduszką ale to nic nie dawało, krzyki nie ustawały. Nagle ktoś głośno zapukał do moich drzwi.
- Proszę - warknęłam.
Do pokoju weszła zaspana Dioniza. - Cześć Natalia - położyła się obok mnie.
- Śpisz ?
- Nie mogę - zawróciłam się w jej stronę. Tak samo jak ja była jeszcze w piżamie - Która jest godzina ?
Dioniza spojrzała na swój zagarek w telefonie.
- 5.
- Co ? I oni o tej porze się kłócą ? - wrzasnęłam.
- Jak słyszysz. Znowu mu coś zniknęło. Nie oskarża mnie już i to mnie cieszy - Dioni uśmiechnęła się w moją stronę.
- Jedno dobrze.
- A ty dalej w nim ... ?
Kiwnęłam głowa, na co Dioni posłała mi promienny uśmiech.
- Życzę Wam dużo szczęścia.
- Nie chce zapeszyć, ale dzięki. - wreszcie krzyki ustały. Ktoś wybiegł z domu trzaskając przy tym drzwiami. - W sumie życzysz nam szczęścia, a my wcale razem nie jesteśmy. - trochę posmutniałam.
- Oj nie smutaj. Przecież będziecie razem, ja w to wierzę.
- Dioni ja sama już nie wiem. - zrezygnowana zaczęłam bezczynnie gapić się w sufit.
- Kochasz go ?
- Tak.
- To w czym problem ? Ty go kochasz , on Cię kocha .
- On mnie kocha ? - przerwałam jej.
- Tak. Pierwszej miłości się nie zapomina. Byłaś jego pierwszą dziewczyną , więc wiem że on Cię kocha.
Mimowolnie się uśmiechnęłam.
- No to ja się zbieram. - Dioniza wstała z łóżka, po czym klepnęła mnie w kolano. - Idę się ubrać.
- A to co było ? - spytałam , masując obolałe miejsce.
- Na szczęście . - uśmiechnęła się i wyszła.
Sama postanowiłam się ogarnąć, bo pewnie nie wyglądałam zbyt dobrze. Wstałam z łóżka i podeszłam pierw do okna. Padało, a raczej lało. Nie lubię takiej pogody, ale cóż. To nie ode mnie zależy.. . Podeszłam do szafy, myśląc w co by tu się ubrać Wybrałam szybki zestaw :


Na moich włosach zauważyłam już odrosty. Z tym to trzeba zwrócić się do Dionizy. Włosy spięłam w koka i zadowolona wyszłam z pokoju . Skierowałam się do kuchni, ponieważ brzuch dawał o sobie znać. Wyjęłam z lodówki jajka , a z szafki patelnię. Zaczęłam przygotowywać sobie jajacznicę. Danie wyłożyłam na talerz i zaczęłam go jeść. W tym czasie do kuchni wszedł zaspany Piotrek.
- Cześć - powiedziałam, lecz odpowiedzi nie usłyszałam. Wziął coś z lodówki i wyszedł. 
Aha , czyli tak ma to teraz wyglądać ? W ogóle się nie będzie do mnie odzywał ? Przeklęta Olka. Talerz umyłam i włożyłam do szafki. Nagle rozdzwonił się mój telefon, zmyślą że to może oferta z pracy odebrałam.
- Słucham ? 
- Pani Natalia Dawidowska ? 
- Tak. A o co chodzi ? 
- Zwolniło się miejsce na stanowisku fotografa, w tutejszym klubie sportowym . 
- Naprawdę ? - nie kryłam zaskoczenia.
- Tak. Proszę przyjść na godz. 10.
- Dobrze. A gdzie ?
Kobieta podała mi adres, który ja szybko zanotowałam na kartce. 
- Dziękuję w takim razie i Do widzenia.
- Do widzenia.
Zaczęłam piszczeć i od razu pobiegłam do swojego pokoju. Byłam mega szczęśliwa że wreszcie będę mogła samodzielnie zarabiać. Chciałam tego. Nie lubię żyć na czyimś utrzymaniu. I wreszcie może się od tego uwolnię. 
Usłyszałam ciche pukanie do drzwi .
- Proszę - powiedziałam, a do pokoju wszedł Piotrek. Wydawał się taki .... skruszony ?
- Hej. Chciałem Cię przeprosić, za rano i w ogóle.
- Nie musisz mnie przepraszać. Zapomniałam już. 
- Wiem że tego nie zrobiłaś - usiadł koło mnie na łóżku. 
- A o co tak właściwie się kłóciliście ?
- Wczoraj zginęły mi kluczyki do domu. I dzisiaj rano jak spałaś znalazłem je u Ciebie w szafce. - spojrzał na mnie. 
- Zaraz Ci coś pokaże. - wzięłam to co miałam wziąść , otworzyłam laptopa, i puściłam filmik w tym momencie gdzie mogło się to stać. Puściłam film , a Piotrek patrzył na niego zdezorientowany. Gdy Olka na filmie zrobiła to co trzeba, zamknęłam laptopa i spojrzałam na Piotrka.
- Jaki ja byłem głupi ! - wstał wyraźnie zdenerwowany. - Przepraszam za to Natalia ! Ja naprawdę o tym nie wiedziałem.
- Spokojnie już. Teraz idź do niej i jej to pokaż - dałam mu do ręki laptopa.
 - Dobrze. Później coś Ci muszę powiedzieć, ale to po wszystkim. - dał mi buziaka w policzek i wyszedł. Stałam znieruchomiona, a ręką dotknęłam policzka. Był jeszcze ciepły, a ja cały czas czułam jego usta na moich policzku. W sumie , kiedy w naszym życiu pojawiła się Ola, to on nawet się ze mną w taki sposób. Ale mam nadzieję że to się zmieni. 


------------------------------------------------------------
Trochę, krótki ale dodaję :) Wszystko zaczyna się powoli układać :) Ale... Olka jeszcze wróci tego możecie być pewne :)
Na tym bloga zwyczajnie jest więcej komentarzy niż na tamtym więc wprowadzam zasady :) 
6 KOMENTARZY = KOLEJNY ROZDZIAŁ :)
Na tamtym blogu też się coś takiego pojawi. :)
Jeszcze 3 dni do premiery ! <3 Nie mogę się doczekać :P 
Pozdrawiam :)




środa, 30 lipca 2014

Siódma myśl

*O.Dionizy*

Kręciłam się na łóżku, z próbą ponownego zasnięcia. Ale na nic. Cały czas miałam w głowie te wakacje. Nie chcę aby ta tajemnica się wydała. W sumie to ja za tym wszystkim stałam. Piotrek nic nie pomagał, ale obiecał mi że nic nie powie. Ale może nic nie zauważy ? Nie pojedziemy do Maceraty, gdzie aktualnie on przebywa ? Niewiem. Muszę jakoś odciągnąć ją od jakiegoś pomysłu . W końcu odgoniłam wszystkie te złe myśli i wreszcie zasnęłam.

*O.Natalii*

Przebudziły mnie krzyki. Kurde ! Czy w tym domu nie można już spokojnie wstać ? Znowu kłócili się przyjaciółka z bratem. Już wyobrażałam sobie : Piotrek i Dioni się kłóca, a obok nich Ola patrzy na to z tym uśmieszkiem. Grr... Wstałam niechętnie z łóżka, ale postanowiłam nie wychodzić z pokoju. Ubrałam się w to :


I wzięłam się za czytanie książki. Lecz nie dało się jej czytać , gdyż krzyki dalej nie ustawały. Więcej ! Stawały się coraz głośniejsze. Nie wytrzymam ! Wyszłam doszczędnie wkurzona z pokoju, kierując się do miejsca owej kłótni . W salonie była cała reszta domowników. 
- O ! Wreszcie wstała dama ! - prychnęła Ola, mierząc mnie wzrokiem. 
- Zamknij się ! - warknęłam do niej. - O co znowu idzie ? 
- Tym razem zginął mi aparat i laptop . Nigdzie go nie ma. - wyjaśnił Piotrek. 
- A w jej pokoju sprawdzałeś ? - wypaliła Ola, na co ja posłałam jej mega zdziwione spojrzenie. Piotrek spojrzał na mnie a potem na Olę, aż wreszcie wyszedł z pokoju. Poszłam za nim.
- Czy ty naprawdę jej wierzysz ? - spytałam, gdy Piotrek zaczął przeglądać mój pokój.
- A jeżeli naprawdę coś tu znajdę ? - spojrzał na mnie a po chwili wrócił do szukania rzeczy . 
- Nie znajdziesz - powiedziałam i patrzyłam z dużym szokiem jak Piotrek wyciąga z pod mojej sterty ciuchów laptop , a na szafie spokojnie leży aparat. 
- Wiesz co ? Niespodziewałem się tego po tobie ! - warknął mi prosto w twarz. 
- Ale ja naprawdę niewiem skąd one się tu wzięły. - poszłam za nim do salonu. 
- To ty je ukradłaś. - krzyknął. 
Ukradkiem spojrzałam na dziewczyne współlokatora i znowu widziałam ten uśmieszek i wzrok. 
- To ona podłożyła mi te rzeczy. To Ola ! - krzyknęłam na Piotrka. 
- Właśnie to Ola - udzieliła się Dioniza , która do tej pory siedziała podejrzanie cicho. 
- Ola ? - spojrzał pytająco Piotrek na swoją dziewczynę. 
- Wiesz misiu pysiu. Jak mogłam to zrobić ? Przecież ja Cię kocham , i nigdy nie opuszczę . To one ! - wskazała palcem na mnie a za chwilę na Dioni - One za wszelką cenę chcą mnie wyrzucić !
- Jak mogłyście mi to zrobić ? Obie ! -krzyknął Piotrek i poszedł do swojego pokoju razem z Olą, która była widocznie szczęśliwa z takiego obrotu tej sprawy . Z niedowierzaniem siadłam na kanapę obok Dioniza, która zakrywała twarz w dłoniach. 
- Nie wierzę - szepnęłam sama do siebie . - Co ta dziwka z nim robi ? 
- Manipuluje nim na wszystkie strony. A Piotrek nawet nie patrzy czy jestem jego siostrą a ty jego przyjaciółką . To jest jakaś paranoja . 
- Dokładnie. Trzeba coś z tym zrobić . 
- Tylko co ? - Dioniza myślami się już chyba poddawała, ale ja zawzięcie główkowałam co z tym zrobić. 
- Wiem . - powiedziałam nieco głośniej i wzięłam za rękę Dioni i udaliśmy się do mojego pokoju. Usadowiłam siebie i przyjaciółkę na łóżku i postanowiłam przedstawić jej mój plan działania . 
- Więc tak . Albo zakładamy wszędzie kamerki , albo ją śledzimy ? 
Dioni patrzyła na mnie z chytrym uśmieszkiem , a za chwilę odpowiedziała : 
- Zdecydowanie kamerki. Olka może zauwazyć że ją śledzimy, a nagrania z kamer będą bardziej przekonywujące , jako dowód dla Piotrka. 
- Wiedziałam - przytuliłam Dioni. - To jak idziemy od razu ? 
- No pewnie - powiedziała Dioni, na co ja się zaśmiałam. 
Uradowane że ten plan może wypalić wyszłyśmy z domu.
- A co jeżeli to zauważy ? - wiedziałam że kiedyś nastąpi moment zawachania u Dionizy. 
- Spokojnie . W naszym mieszkaniu jest tyle kwiatków że głowa mała. Coś się wymyśli. 
- Mam nadzieję . 
Wreszcie dotarłyśmy do sklepu i mogłyśmy kupić potrzebny sprzęt. 

*W tym samym czasie O.Bartka *

- Bartek no ! Wakacje są ! Dlaczego nie chcesz wyjechać do Polski ? - Chiara od prawie godziny chcę mnie namówić na wyjazd do Polski. Ale ja kategorycznie odmawiam.
- Nie, Chiara . Nie. - wstałem z kanapy , już lekko zdenerwowany tą niezręczną sytuacją. 
- Ale dlaczego ? Bartek wytłumacz mi to . 
- Ponieważ nie chcę tam jechać. Mam złe wspomnienia w Polsce.
- Ale kotuś .... Proszę Cię ... - Chiara podeszła do mnie i wtuliła się we mnie .
- Dobrze. Zastanowię się, la eniczego nie obiecuję - moja dziewczyna rzuciła się na mnie i zaczęła mnie całować. 
- Dziękuję. Chcesz coś do jedzenia ? - zapytała Chiara kiedy ode mnie się oderwała.
- Nie, dzięki. Zjem coś na mieście. Lecę na trening . Pa . - już chciałem wychodzić , kiedy Chiara mnie zapytała . 
- Przecież ostatni trening jak i spotkanie tego sezonu masz o 16, a jest 14. Po co tak wcześnie idziesz ? 
- A tak się przejść i pochodzić po mieście . Narazie - pocałowałem narzeczoną w policzek i wyszedłem z domu. Gdy już upewniłem się że nie będzie mnie widać z okna naszego domu wybrałem numer Dionizy.
- Cześć Norbert. - aha, czyli jest koło niej Natalia.
- Cześć . Słuchaj przyjeżdżam do Polski. Na wakacje.
- A my do Włoch.
- Aha. To dobrze że się nie spotkamy . Cześć.
- No Pa. 
Odetchnąłem z ulgą i mogłem z dużo pewnością napisać sms-a do Chiary, że możemy spokojnie jedziemy do Polski.

*O.Natalii*

- A z jakim Norbertem to się romansuje ? I czy to jakiś przyjaciel, że mówisz nam o swoich planach ? 
- A taki kolega z liceum. Pytał się gdzie jedziemy na wakacje . I takie tam.
No przekonywujące to nie było, ale uwierzyłam . Wróciliśmy do mieszkania i w odpowiednich miejscach . Zadowolone z tego wszystkiego każda udała się do swojego pokoju . Ja jeszcze nie miałam zamiaru iść spać. Przeglądałam wiadomości o Oli w internecie. Nic o niej nie było. Zmęczona, przebrałam się w piżamę i poszłam spać . 


-------------------------------------
Daję na koniec lipca , po długiej nieobecności. 
Naprawdę nie nadążam za dodawaniem rozdziałów, ale próbuję je dodawać w miarę swoich możliwości.
Mam nadzieję , że nie jesteście na mnie źli, i oczekujecie nowych rozdziałów :)
Wydaję mi się że historia jest ciekawa, A wy jak sądzicie ? :)
Pozdrawiam i do następnego ! :*